jump over navigation bar
Embassy SealUS Department of State
Embassy of the United States Warsaw, Poland - Home flag graphic
About the Embassy
 
  About the Embassy Ambassador Deputy Chief of Mission Embassy Programs Press Releases Press Releases 2009 Press Releases 2008 Press Releases 2007 Press Releases 2006 Press Releases 2005 Press Releases 2004 Press Releases 2003 Press Releases 2002 Embassy Events Cultural Events Official Texts and Speeches Op-ed American Experts in Poland

Embassy Events 2006

U.S. Embassy and Wprost Magazine Honor Essay Contest Winners

23 October 2006
Ambassador Ashe and Piotr Gabryel and Jerzy Marek Nowakowski of Wprost present award to Marta Wawrzyn


Ambassador Ashe and Piotr Gabryel and Jerzy Marek Nowakowski of Wprost present award to Marta Wawrzyn

U.S. Ambassador to Poland Victor Ashe hosted a reception at his residence on October 19 in honor of the winners of the ninth annual jointly sponsored U.S. Embassy-Wprost Magazine essay contest for young journalists. The theme of this year’s essay contest was: “Will Scientists Replace Politicians?” Ambassador Ashe and Wprost Editor-in-Chief Piotr Gabryel congratulated this year’s first place winner, Marta Wawrzyn, who was awarded a three-week internship at the University of Missouri’s School of Journalism and an internship at Wprost Magazine. The second and third place winners, Mateusz Madejski and Piotr Toczyski were presented their awards of a laptop computer and a tape recorder and internships at Wprost Magazine.

The following is the text of the winning essay (in Polish):

Marta Wawrzyn


Transgeniczne dokarmianie głupoty

Problemów współczesnego świata nie rozwiążą lewicujący naukowcy, ani genetycznie zmodyfikowani politycy. Lepiej postawić na kapitalizm i zdrowy rozsądek.


Konserwatywna administracja USA jest zaślepiona. Wydaje grube pieniądze na armię i wywiad. Obsesyjnie ugania się po świecie za facetami w turbanach. Bezsilnie patrzy na kolejne trumny przywożone z Iraku. Widzi tylko abstrakcyjny terroryzm, nie rozumiejąc, że u jego podstaw leżą poważne problemy społeczne.

Takie myślenie wcale nie jest egzotyczne. W kręgach liberalnych mediów amerykańskich, lewicujących... pardon! postępowych intelektualistów, filmowców tworzących dzieła pokroju „Syriany” czy socjalizujących społeczeństw Europy Zachodniej uchodzi wręcz za wskazane. Stąd niedaleko już do wniosku, że uważający się za przywódcę globu prezydent Bush to jedynie bezmyślny kowboj, kompletnie nie dostrzegający złożoności współczesnego świata.

Twarde bezpieczeństwo przed miękkim głodem

A problemów globalnych jest mnóstwo. Przeludnienie, głód, braki surowcowe, zanieczyszczenie środowiska. W „Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA” można o nich przeczytać dopiero, kiedy się przebrnie przez plany eliminiacji twardych zagrożeń. Amerykanie nie są ani szczególnie chętni, ani też szczególnie zręczni w rozwiązywaniu delikatniejszych kwestii. Tylko kto ma się tym zająć, jeśli nie oni? Europejscy politycy zrozumieli już, że nie ma darmowych obiadów. Więc niby dlaczego mieliby fundować posiłki głodnym afrykańskim dzieciom? Przecież Europy nie stać nawet na zasiłki dla armii bezrobotnych. Obiady niech funduje Ameryka.

Na świecie żyje 6,5 miliarda ludzi. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę najostrzejsze szacunki (według danych World Population Prospects), liczba ta będzie rosnąć przynajmniej do 2045 roku, osiągając w tym czasie 7,7 miliarda. W najmniej optymistycznym wariancie za 40 lat przekroczy 10 miliardów. Udział mieszkańców świata zachodniego ma stale spadać, zaś rosnąć będzie przede wszystkim populacja Afrykanów, która w tym czasie ulegnie podwojeniu. To oznacza gigantyczny problem. Statystyki Banku Światowego mówią już teraz o ponad 1,2 miliona osób, w dużej mierze zamieszkujących czarny kontynent, żyjących za mniej niż dolara dziennie. Liczba głodujących – według danych Organizacji ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) – wynosi 850 milionów i stale rośnie. Codziennie umiera z niedożywienia 16 tysięcy dzieci.

Wolny rynek kontra transgeniczne dokarmianie

„Nakarmić świat” – krzyczą dinozaury rocka. „Tylko nie transgeniczną żywnością” – zastrzegają natychmiast. Zwłaszcza Europejczycy nie lubią produktów modyfikowanych genetycznie. Z badań The Pew Research Center (za rok 2003) wynika, że akceptacja dla nich jest najwyższa w USA (37%). Jedynie 55% Amerykanów uważa takie ulepszanie żywności za negatywne. Wśród Niemców ów odsetek wynosi 81%, zaś Francuzów – 89%. Naukowcy są coraz bardziej zgodni co do braku szkodliwości żywności GM. Produkty te są też aktywnie promowane przez administrację Busha, uważającą je nie tyle za prawdziwy lek, co raczej prozak zastępujący chleb w Afryce.

Bo faktem jest, że świata nie nakarmią naukowcy, wiążący problem z niedoborem żywności. Takie wnioskowanie jest bowiem kompletną bzdurą, efektem braku lepszych pomysłów. Żywności wystarczy dla wszystkich, tylko nie wszystkich na nią stać – twierdzą uczestnicy inicjatywy Fizycy i Naukowcy dla Odpowiedzialnego Zastosowania Nauki i Technologii. „Głód jest poważnym problemem i to mimo dostatecznych zasobów żywności. Zwiększenie jej produkcji nie jest rozwiązaniem. Należy rozwiązać problem ubóstwa” – głosi ich oświadczenie. Afryce pomoże nie kolejny statek z genetycznie modyfikowaną kukurydzą, ale zwykły kapitalizm. Kapitalizm zbudowany od zera – nie przez Wielkiego Brata zza oceanu, ale przez samych jej mieszkańców. W tej chwili nierealne? Tak, ale innej drogi być nie może.

Bezgraniczne ego

Obok alarmowania, że na świecie brakuje żywności modne jest, zwłaszcza w kręgach lewicowych przepowiadaczy przyszłości Klubu Rzymskiego, podnoszenie kwestii deficytu surowców, przede wszystkim energetycznych. W raporcie „Poza granicami wzrostu” z 1989 roku naukowcy skupieni w tej organizacji wieszczyli, że tempo zużycia przez człowieka podstawowych surowców przekroczyło już granice fizycznej wytrzymałości. Winą obarczyli szybki rozwój gospodarczy.

Z badań Programu Narodów Zjednoczonych ds. Środowiska (UNEP) wynika, że faktycznie już za kilka dekad może pojawić się problem niedoboru ropy naftowej i gazu ziemnego. Jednak tym, co przemawia za inwestowaniem w alternatywne źródła energii nie powinny być wyliczenia ONZ, których częstą wadą jest nieprzystawalność do rzeczywistości. Realnym kłopotem jest rosnąca cena ropy naftowej – jeśli Amerykanin ma za baryłkę zapłacić powyżej 70 dolarów, oczywiste jest, że będzie szukał innej opcji. I znajdzie ją w postaci silnika hybrydowego. Rządy państw muszą więc zacząć myśleć dokładnie tak jak przeciętny obywatel, dbający przede wszystkim o własną kieszeń – i również znaleźć tańszą alternatywę.

Genetycznie zmodyfikowani idioci

Rolę nowoczesnych technologii nie sposób przeceniać. Jednak zajęcie przez naukowców miejsca polityków to mrzonka. Mimo to nie brak przywódców przedkładających święte słowa lewicujących profesorów nad niewidzialną rękę wolnego rynku. Przejmują inteligenckie geny, ufając w ich czystość. Wyrastają genetycznie zmodyfikowani idioci, którzy socjalistyczną retoryką nieudolnie próbują stłamsić wszelkie przejawy zdrowego rozsądku.

Page Tools:

 Print this article



 
 

    This site is managed by the U.S. Department of State.
    External links to other Internet sites should not be construed as an endorsement of the views or privacy policies contained therein.


Embassy of the United States